Oficerowie polityczni – propaganda w Wojsku Polskim (1943-1945)

Ochotnicy zgłaszający się do punktów poborowych - w przyszłości będą formować polskie jednostki wchodzące w skład Armii Czerwonej. Źródło zdjęcia: Agencja Forum/Interia. 

Jednym z kluczowych elementów formowania polskich jednostek podległych Sowietom było wychowanie polityczne. W praktyce oznaczało to zmasowaną propagandę, która miała przekonać werbowanych Polaków do przyjaźni w duchu socjalizmu i zamaskować rzeczywiste cele polityczne i militarne ZSRR. Oficerowie polityczni mieli sporo roboty, bo ich propagandowe hasła nie zawsze trafiały na podatny grunt. Nawet jeśli początkowo ich zadanie wydawało się łatwe, rozwój sytuacji potęgował niezadowolenie wśród „kościuszkowców”. 

Pozory, który musiały mylić

Sielce to wieś w województwie riazańskim nad rzeką Oką, około 160 km na południowy-wschód od centrum Moskwy. W lesie w okolicach wsi znajdował się obóz Moskiewskiego Okręgu Wojskowego. W maju 1943 roku to właśnie to miejsce wybrano na uformowanie I Polskiej Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki (I DP). Dojazd do obozu z Riazania odbywał się koleją do stacji Diwowo na przeciwległym brzegu Oki, stamtąd przeprawiano się promem, a następnie mostem pontonowym do wsi Fiediakino i Wakino. Dowódcą I DP został ppłk Zygmunt Berling, który przyjął obywatelstwo ZSRR już w listopadzie 1940 roku – dezerter z armii Władysława Andersa. Przy wejściu do obozu polskiego wzniesiono bramę z napisem „Witaj żołnierzu – wczorajszy tułaczu”. W obozie utworzono place ćwiczebne i poligon artyleryjski. Żołnierzy rozmieszczono w namiotach, barakach i ziemiankach, zaś dowództwo w zabudowaniach wsi. Do lipca 1943 roku do I Dywizji Piechoty zaciągnęło się 16 tysięcy Polaków. 15 lipca, w rocznicę bitwy pod Grunwaldem, żołnierze złożyli przysięgę. Rotę przysięgi napisała Wanda Wasilewska, założycielka Związku Patriotów Polskich.

W armii utworzono sekcję oświatową, w której przeważającą większość stanowili przedwojenni komuniści z Komunistycznej Partii Polski (KPP), nieposiadający żadnego przeszkolenia wojskowego. Sprawowali oni polityczną kontrolę nad Dywizją. Kierowani byli na stanowiska jako oficerowie bez stopnia. Zorganizowano dla nich krótki, nieetatowy kurs, po ukończeniu którego otrzymywali stopień podporucznika. Objęli oni większość stanowisk kierowniczych w 3 Pułku Piechoty, jak również w całej I Dywizji Piechoty. Obsadę oficerską stanowili oficerowie sowieccy, często o polskich korzeniach.

Oficerowie oświaty mieli za zadanie przekonać żołnierzy do nienawistnej walki z Niemcami i do sojuszu z ZSRR. Jako cel walki przedstawiano polskim żołnierzom odzyskanie niepodległości i odrodzenie Polski jako kraju społecznie sprawiedliwego i sprzymierzonego z ZSRR. Używano polskich symboli i mówiono o tradycjach narodowych. W pracy propagandowej  oficerowie oświatowi odwoływali się często do bohaterów narodowych, m.in. Tadeusza Kościuszki, księcia Józefa Poniatowskiego, generała Józefa Bema, Jarosława Dąbrowskiego i Stefana Czarnieckiego. Obchodzono święta narodowe z czasów II Rzeczypospolitej, takie jak Święto Niepodległości 11 listopada, Konstytucji 3 Maja oraz święta religijne, przy zachowaniu tradycyjnych form. Oszukiwano żołnierzy, że sowiecka Rosja nie jest przeciwna Bogu i religii. Jeszcze przed bitwą pod Lenino obchodzono w I DP Święto Wojska Polskiego, które II Rzeczypospolita Polska ustanowiła na dzień 15 sierpnia, na pamiątkę zwycięstwa nad Armią Czerwoną w 1920 roku.

Bitwa pod Lenino była chrztem bojowym 1. Dywizji Piechoty zakończonym ogromnymi stratami. Źródło zdjęcia: NAC.
Bitwa pod Lenino była chrztem bojowym 1. Dywizji Piechoty zakończonym ogromnymi stratami. Źródło zdjęcia: NAC.

Lenino – pierwszy cios w polityczną propagandę

Wydziałem politycznym I DP zarządzał Włodzimierz Sokorski, zastępca dowódcy I DP do spraw kulturalno-oświatowych, późniejszy Przewodniczący ds. Radia i Telewizji w powojennej Polsce. W skład Wydziału Oświatowego I DP między innymi wchodzili: Jerzy Putrament, Adolf Bromberg (po wojnie Adam Bromberg), Stanisław Okęcki, Juliusz Hubner (Juliusz Hibner), Juliusz Burgin, Leonard Borkowicz, Edward Ochab , Jakub Wachtel, Marian Naszkowski, Jakub Prawin i Marian Muszkat. 9 października wydano rozkaz, na podstawie którego oficerowie wychowawczo-oświatowi zostali mianowani oficerami politycznymi.

W bitwie pod Lenino w dniach 12-13 października 1943 roku, w której I Polska Dywizja Piechoty walczyła na pierwszym froncie, Polacy ponieśli ogromne straty osobowe. Dowództwo źle rozpoznało siły niemieckie i warunki terenowe. Zaufanie żołnierzy do dowódców zostało osłabione i nie widzieli oni sensu dalszej walki z Niemcami. Pojawiły się silne nastroje antysowieckie. Do poprawienia nastroju przyczyniło się nadanie odznaczeń polskich i sowieckich żołnierzom. Oficerowie polityczni nie brali bezpośredniego udziału w krwawej bitwie pod Lenino, jednak zaraz po walkach 15 października 1943 roku nadano im wyższe stopnie oficerskie.

Wzmożono wysiłki propagandowe poprzez liczne spotkania z żołnierzami, jednak negatywne nastroje wobec ZSRR i polityki Związku Patriotów Polskich nadal istniały. Takie nastroje były szczególnie silne wśród osób starszych i lepiej wykształconych, a więc wśród bardziej świadomych politycznie żołnierzy. Podejrzliwość i nieufność wśród nich dodatkowo wywoływał fakt, że stanowiska dowódcze w armii sprawowali oficerowie radzieccy.

Kiedy armia zaczęła zbliżać się do przedwojennych granic Rzeczypospolitej zadaniem oficerów politycznych było przygotowanie żołnierzy do wkroczenia na ziemie polskie. W trakcie licznych pogadanek starano się wytłumaczyć Polakom konieczność włączenia wschodnich ziem Polski do ZSRR. Ustalono następujące tematy dyskusji z żołnierzami polskimi:

  • Sprawiedliwość dziejowa
  • Podstawa etnograficzna
  • Warunek przyjaźni z ZSRR
  • Siła Polski – ziemie zachodnie
  • Zagadnienia praktyczne – przesiedlenie dostatek ziemi na zachodzie, dobrobyt społeczny
Ślubowanie żołnierzy 1. Dywizji Piechoty, 15 lipca 1943 roku. Źródło zdjęcia: Agencja Forum/Interia.
Ślubowanie żołnierzy 1. Dywizji Piechoty, 15 lipca 1943 roku. Źródło zdjęcia: Agencja Forum/Interia.

Kościuszkowcy wkraczają na ziemie polskie

4 stycznia 1944 roku Armia Czerwona przekroczyła przedwojenną granice Polski na Wołyniu. Sowiecka Agencja TASS wydała 11 stycznia komunikat, w którym stwierdzono, że granica polsko-sowiecka powinna przebiegać na linii Curzona, zaś zachodnia granica Polski powinna być rozszerzona o polskie ziemie dawniej zagarnięte przez Niemcy.

Pułkownik Jakub Prawin, następca Sokorskiego na stanowisku zastępcy dowódcy I DP do spraw polityczno-wychowawczych, napisał:

„Wydział Polityczno-Wychowawczy przeprowadził akcję, która przygotowała Aparat Polityczno-Wychowawczy do pracy w kierunku wyrobienia u żołnierzy naszych dywizji zdrowego podejścia do sprawy wschodnich granic Polski. W ten sposób oświadczenie rządu radzieckiego w sprawie wschodnich granic Polski nie trafiło na grunt nieprzygotowany”.

W rzeczywistości oświadczenie Agencji TASS wywołało oburzenie wśród polskich żołnierzy. Wkrótce Prawin pisał: „mimo że żołnierze byli przygotowani, reakcja na konkretne projekty załatwienia tej sprawy przedstawione przez rząd radziecki była bardzo gwałtowna. Sprawa granic wschodnich całkowicie zaabsorbowała żołnierzy”. Ogromne zastrzeżenia żołnierzy I DP wywoływała sprawa Lwowa i nafty. Chodziło im o Borysławskie Zagłębie Naftowe.

W tym samym okresie radziecka komisja badająca sprawę mordu katyńskiego ogłosiła, że jego sprawcami byli Niemcy. Żołnierzom w armii rozdawano broszurki w języku polskim udowodniające winę Niemców. Przeprowadzono nową akcję propagandową, która miała na celu przekonanie żołnierzy do ustaleń komisji oraz zlikwidowanie negatywnych nastrojów wywołanych ogłoszeniem w sprawie granic.  Ogromnie nasilono agitację również za pomocą gazetek. Ogłoszono zbiórkę pieniędzy na pomnik w miejscu zbrodni i nawoływano do podpisania uchwalonej wcześniej rezolucji. Pomimo tych wszystkich działań propaganda ta napotkała na opór części żołnierzy, szczególnie w kręgach oficerów polskich. Oficerowie i żołnierze chętnie dawali pieniądze na pomnik, ale niechętnie podpisywali rezolucję, która obciążała Niemców. Już wtedy podejrzewano sowiecką manipulację.

Na początku 1944 roku Wydział Polityczno-Wychowawczy I DP podjął wielką kampanię propagandową, które miała na celu przekonanie żołnierzy o poparciu państw zachodnich dla polityki radzieckiej. Nagłośniono wystąpienie premiera Wielkiej Brytanii Winstona Churchilla z 22 lutego 1944 roku, w którym powiedział, że Wielka Brytania nigdy nie gwarantowała nienaruszalności granicy wschodniej Rzeczypospolitej. Oznaczało to w rzeczywistości, że Anglia popierała sowieckie pretensje terytorialne wobec Polski. W sprawozdaniu z pogadanek politycznych Adolf Bromberg napisał: „przemówienie Churchilla przekonało niezbicie żołnierzy, że zachodnie demokracje są z nami”.

Zaprzysiężenie 1. Dywizji Piechoty w Sielcach nad Oką, 15 lipca 1943 roku. Źródło zdjęcia: Historia mniej znana i zapomniana.
Zaprzysiężenie 1. Dywizji Piechoty w Sielcach nad Oką, 15 lipca 1943 roku. Źródło zdjęcia: Historia mniej znana i zapomniana.

UPA i nowy wróg

Na początku marca 1944 roku oddziały I DP przybyły na tereny ukraińskie w okolicach Żytomierza. Żołnierze spotkali się z poborowymi z Wołynia, którzy byli zmobilizowani do organizującej się I Armii Wojska Polskiego. Od nich dowiedzieli się o strasznych zbrodniach nacjonalistów ukraińskich, co wywołało „żywiołową nienawiść do narodu ukraińskiego jako całości”, jak napisał Prawin. Oficerowie polityczni z Dywizji podjęli natychmiastową akcję wyjaśniającą, że „odpowiedzialności za te zbrodnie nie ponosi cały naród ukraiński, lecz Niemcy i ich lokaje, ukraińscy faszyści”. Akcja ta jednak nie przyniosła większych rezultatów. Relacje ludności miejscowej i widok spalonych wsi polskich wywołały silne nastroje antyukraińskie. Nienawiść do bulbowców i banderowców była przenoszona na cały naród ukraiński. Co jednak istotne, kontakty wojska z ludnością polską zamieszkałą na tych terenach zwiększyły również nastroje antysowieckie.

Pułkownik Aleksander Zawadzki, zastępca dowódcy 2. Dywizji Piechoty I Armii Wojska Polskiego ds. polityczno-wychowawczych napisał w swoim raporcie:

„Otoczono opieką aktywistów wszystkich żołnierzy pochodzących z okolic zachodniej Ukrainy bliskich trasie przyjazdu. Sporządzono dokładne spisy tych żołnierzy z uwzględnieniem adresów ich rodzin i krewnych. W drodze praca polityczna była bardzo ożywiona. Rozmowy z napotkanymi Polakami i ich wypowiedzi o bestialstwach banderowskich i zdecydowana chęć wyjazdu za Bóg do Polski wykorzystano dla pogłębienia nienawiści do faszyzmu i poparcia słuszności naszego stanowiska względem zachodniej Ukrainy. Błędem było poruszenie zagadnienia linii Curzona w momencie przejazdu starej granicy”.

Cały czas prowadzono indoktrynację żołnierzy na temat konieczności zmiany wschodniej granicy Polski i stosunku do ludności ukraińskiej.

Wielkie poruszenie wśród żołnierzy polskich idących z ZSRR wywołała wiadomość, że na froncie włoskim do działań bojowych wszedł 2 Korpus Polski generała Władysława Andersa. Korpus ten składał się głównie z byłych więźniów łagrów sowieckich i zesłańców.

Na ziemiach polskich – oswajanie z władzą sowiecką

Wydział Polityczno-Wychowawczy 2. DP przykładał dużą wagę do potrzeb religijnych żołnierzy. Celem tych działań – niewpisujących się przecież w sowieckie standardy – było przekonanie żołnierzy o patriotycznym charakterze ZPP i aby żołnierze nie podejrzewali, że ZSRR i ZPP wprowadzą sowieckie stosunki w Polsce po wojnie. Dowódcą 2. DP był sowiecki generał Antoni Siwicki. 9 czerwca 1944 roku w swoim rozkazie stwierdził:

„W naszej armii istnieje swoboda wykonywania praktyk religijnych. W celu umożliwienia żołnierzom wyznania rzymsko-katolickiego brania udziału w praktykach religijnych powołano kapelanów. Swoboda kultu religijnego w naszej armii jest zagadnieniem politycznym doniosłej wagi […] wrażenie, że władze wojskowe utrudniają praktyki religijne mogą osłabić w żołnierzu religijnym zaufanie do całej naszej roboty w ogóle, podważyć nastroje żołnierza, jego stan moralny i w konsekwencji obniżyć zdolność bojową naszego wojska”.

Duży problem dla oficerów polityczno-wychowawczych stanowiła sprawa przesiedlenia  ludności polskiej z terenów wschodnich zagarniętych przez ZSRR. Podania były wysyłane do Państwowego Urzędu Repatriacyjnego w Łodzi. 75% tych podań dotyczyła polskich rodzin w głębi ZSRR. Uchwalona decyzja, że w pierwszej kolejności sprowadzani będą Polacy z Zachodniej Ukrainy i Białorusi, wywołała rozgoryczenie i gniew żołnierzy.

Oficerowie polityczni prowadzili również ciągłą akcję propagandową wobec ludności cywilnej. Urządzano wiece i zebrania oraz wybierano lokalne władze posłuszne komunistycznej ideologii. Kiedy 4 grudnia 1944 roku Armia Czerwona wkroczyła do Prus Wschodnich Bromberg pisał: „wieś pozbawiona zupełnie gazet, odizolowania jakby od świata. Żywo prowadzoną pogadankę o PKWN przyjęli z wdzięcznością i z zainteresowaniem. Nastroje niechętne nam, cała grupa Akowców. Pytania – najwięcej dotyczy Katynia. Widoczny duży balast propagandy niemieckiej”. Bromberg kierował w tym czasie swoje raporty do zastępcy dowódcy I Armii  Piotra Jaroszewicza.

Żołnierze byli bardzo zainteresowani przebiegającymi właśnie w Moskwie rozmowami między premierem Rządu RP na Uchodźstwie Stanisławem Mikołajczykiem i władzami ZSRR na temat utrzymania niezawisłości Polski i ograniczenia roszczeń terytorialnych Sowietów.

W połowie grudnia Zarząd Polityczno-Wychowawczy I Armii rozpoczął akcję propagandową wymierzoną w Armię Krajową. Bromberg meldował, że mówiono o „konieczności wzmożonej czujności w stosunku do AK, która stara się rozkładać nasze wojsko od zewnątrz”. W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia przeprowadzono pogadankę zatytułowaną dobitnie: „Mordercy AK i NSZ, pomocników Hitlera pod sąd”.

Dużo uwagi na zebraniach poświęcono sprawie przemianowania nazwy Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego na Rząd Tymczasowy oraz zniesławianiu rządu RP na uchodźstwie i osoby Stanisława Mikołajczyka.

18 stycznia brygada ruszyła na zachód, dzień po zajęciu Warszawy przez wojska polskie i sowieckie. Bromberg pisał w meldunku, że „ludność witała  entuzjastycznie, zatrzymywano czołgi, żołnierzy częstowano. W Pruszkowie wznoszono okrzyki na część Polski Radzieckiej”. Posuwając się na zachód Brygada toczyła nieliczne walki z cofającymi się oddziałami armii niemieckiej. Ciężkie walki I Brygada stoczyła o Wał Pomorski, ponosząc przy tym poważne straty. 5 marca I Brygada została podporządkowana 2. Frontowi Białoruskiemu i skierowana do natarcia w kierunku Gdyni i Gdańska. Bromberg pisał, że „ludność miejscowa to w większości wypadków Eingedeutsche albo Volksdeutsche. Ludność miejscowa przyjmowała naszą Brygadę serdecznie, mimo że wojska Czerwonej Armii obchodzą się w taki sposób jak z ludnością niemiecką i mają miejsce masowe wypadki gwałtów i rabunków, nie wiedząc o tym, że mimo wszystko jest to ludność polska i tereny polskie”. Po zajęciu Gdańska oddziały Brygady nie brały już udziału w działaniach wojennych. Pozwoliło to na intensyfikację pracy propagandowej w wojsku. Brygada brała udział w mityngach i manifestacjach ludności cywilnej Gdańska. Urządzano także koncerty przy udziale artystów Brygady.

Zygmunt Berling dokonuje pasowania jednego z żołnierzy na oficera. Źródło zdjęcia: Polskie Radio.
Zygmunt Berling dokonuje pasowania jednego z żołnierzy na oficera. Źródło zdjęcia: Polskie Radio.

Kim byli „kościuszkowcy”?

Większość osób przybywających do Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR stanowili zesłańcy deportowani przymusowo ze wschodnich ziem Polski w głąb Rosji. Ci wynędzniali ludzie wydostali się z łagrów sowieckich po kilkuletnim uwięzieniu. Przybycie do Armii Berlinga było dla nich jedynym ratunkiem od śmierci na obcej ziemi. Wielu przybyło tam, ponieważ wcześniej nie zdążyli dostać się do Armii Andersa. Informacja o umowie Sikorski-Majski, na podstawie której obywatele polscy mieli być zwolnieni z obozów Gułagu, docierała na Syberię bardzo późno, co było celowym działaniem władz radzieckich. Polaków wypuszczano z łagrów w lichej odzieży i bez żadnych środków do życia. Wielu nie dotarło do żadnej polskiej armii, ginąc po drodze.

Żołnierze w Armii Berlinga wierzyli, że walczą o niepodległą, wolną Polskę i przekonywano ich, że wkrótce wrócą do swoich rodzinnych stron. Nigdy nie wrócili.

Bibliografia:

Tadeusz P. Rutkowski, „Adam Bromberg i encyklopedyści”, 2010

Lidia Waluk-Legun – absolwentka Orientalistyki Uniwersytetu Warszawskiego oraz Studium Ekonomiki i Organizacji Transportu Lotniczego. Przeżycia jej patriotycznej rodziny obudziły w niej zainteresowanie II wojną światową. Od 1986 roku mieszka w Australii.

Zdjęcie tytułowe: Ochotnicy zgłaszający się do punktów poborowych – w przyszłości będą formować polskie jednostki wchodzące w skład Armii Czerwonej. Źródło zdjęcia: Agencja Forum/Interia.