Tytuł – Przeżyłam Auschwitz, oszukałam śmierć
Rok wydania – 2026
Autor – Joanne Jowell
Wydawnictwo – RM
Liczba stron – 360
Tematyka – historia Elli Blumenthal, więźniarki Auschwitz, Majdanka i Bergen-Belsen spisana po latach przez Joannę Jowell.
Ocena – 7,0/10
Muszę uczciwie przyznać, że zrobiłem sobie dość długą przerwę od recenzowania książek. Możliwe, że z tego względu moja dotychczasowa więź z literaturą historyczną nieco osłabła. I nie chodzi nawet o to, że zobojętniałem czy straciłem czytelniczą wrażliwość, lecz o to, że zatarła mi się pamięć o lekturach i tematach, którymi do niedawna żyłem właściwie na co dzień. Uwierzcie, nie są to łatwe zagadnienia, o czym zresztą zawsze przypomina mi żona, patrząc ze zdumieniem na tytuły, które znajdują się w mojej bibliotece. Po tej dłuższej przerwie po raz pierwszy zacząłem się zastanawiać nad tym, jaki ślad kognitywny zostawia po sobie lektura wspomnień z okresu II wojny światowej. Teraz już wiem, że naprawdę spory – choć akurat na powrót do czytania wybrałem sobie książkę dość trudną.
„Przeżyłam Auschwitz. Oszukałam śmierć” jest bowiem zapisem wspomnień Elli Blumenthal, w których opowiada o dzieciństwie i dorastaniu w przedwojennej Warszawie, a następnie o piekle II wojny światowej i tułaczce, którą cudem udało się jej przetrwać. Trudno mi sobie wyobrazić, jak wiele szczęścia w tym nieszczęściu jej towarzyszyło. Przetrwała warszawskie getto, potem Majdanek, następnie Auschwitz, by wreszcie trafić do Bergen-Belsen. Jak to w ogóle możliwe? W samym sercu piekła Holokaustu, który był źródłem śmierci milionów ludzi?
Joanne Jowell krok po kroku odtwarza historię żydowskiej dziewczynki, by następnie opowiedzieć o powojennych losach dorosłej kobiety, która musiała zmagać się z traumą przeszłości i trudami codzienności, szczególnie w pierwszych latach po wojnie. Podobnie jak wielu ocalałych, Blumenthal była skazana na dalszą tułaczkę. Muszę przyznać, że cieszę się, iż ta historia doczekała się tak obszernego epilogu. W książce poświęcono mu ponad 100 stron – to stosunkowo rzadko spotykane w przypadku opracowań z Auschwitz w tytule. Być może to właśnie odróżnia tę publikację od innych równie dramatycznych wspomnień. I nie zrozumcie mnie źle – historia Blumenthal jest pod wieloma względami wstrząsająca, a jej zapiski z pobytu w obozie mają ogromną wartość merytoryczną i emocjonalną. Dokończenie tej opowieści nadaje projektowania Jowell nowe znaczenie. Z jednej strony dobitnie ilustruje, że życie po Auschwitz było możliwe. Pokazuje także główną bohaterkę taką, jaką autorka ją poznała. To trochę tak, jakbyśmy mogli usiąść obok własnej babci albo sąsiadki i wysłuchać historii wiernie przechowywanej przez kilkadziesiąt lat po wojnie.
Zresztą ten swoisty dialog i próba opowiedzenia o samej rozmowie jest charakterystycznym elementem narracji. Wypowiedzi Blumenthal, wyraźnie oznaczone, mieszają się z uwagami Jowell, które nadają książce mini-reporterski rys. Relacja Blumenthal nie ginie w natłoku komentarzy – przeciwnie, pozostaje w centrum opowieści, co pozwala czytelnikowi wejść z nią w swoisty dialog. To podejście sprawia, że obcujemy nie tylko z historią, ale przede wszystkim z człowiekiem. Przy okazji warto dodać, że autorka unika zbędnego patosu, nie epatuje okrucieństwem ponad miarę, a jednocześnie nie łagodzi przekazu tam, gdzie wymaga tego prawda historyczna. Dzięki temu książka zachowuje równowagę między dokumentem a osobistym świadectwem.
Nie oznacza to jednak, że publikacja jest wolna od mankamentów. Momentami można odnieść wrażenie, że narracja traci tempo, zwłaszcza w partiach bardziej szczegółowo rekonstruujących realia powojenne. Nie każdemu czytelnikowi przypadnie też do gustu rozbudowany epilog, który – choć wartościowy – siłą rzeczy nieco rozmywa dramaturgię wcześniejszych rozdziałów. Są to jednak zastrzeżenia drugorzędne wobec znaczenia całości. Ostatecznie mamy do czynienia z publikacją ważną, potrzebną i – co najistotniejsze – autentyczną. A w przypadku literatury dotyczącej Zagłady to właśnie autentyczność pozostaje kategorią nadrzędną.
Warto przy tym zauważyć, że publikacja ta dobrze wpisuje się w szerszą strategię Wydawnictwa RM, które od pewnego czasu wyraźnie zaznacza swoją obecność na rynku literatury wspomnieniowej, także tej związanej z doświadczeniem Holocaustu. Nie jest przecież przypadkiem, że obok historii Elli Blumenthal polski czytelnik otrzymał także relację jej siostrzenicy – Rachel Roth, autorki książki „Przysięgnij, że przeżyjesz”. Tego rodzaju powiązania rodzinne nadają tym publikacjom dodatkowy wymiar, pozwalając spojrzeć na traumę wojny i obozowej rzeczywistości z kilku perspektyw, często uzupełniających się i wzajemnie dopełniających. W efekcie otrzymujemy nie tylko jednostkowe świadectwo, lecz także fragment większej opowieści o pamięci, dziedziczeniu doświadczenia i próbie jego zrozumienia przez kolejne pokolenia.
Ocena – 7,0/10
