Bitwa o Atlantyk – działania na Oceanie Atlantyckim w latach 1939-1945

Bitwa o Atlantyk może być zaliczona do swoistych kampanii ze względu na długość, intensywność i znaczenie działań. Jej przebieg miał ogromny wpływ na losy II wojny światowej – zarówno w kontekście bezpośrednich starć marynarek wojennych obu stron, jak i operacji desantowych i konwojowych przeprowadzanych przede wszystkim przez aliantów. W konsekwencji wydarzenia na Atlantyku silnie oddziaływały na fronty lądowe, ze szczególnym uwzględnieniem wydarzeń w Związku Radzieckim oraz Francji.

Pierwsze ofiary

Działania na Atlantyku rozpoczęły się natychmiast po wypowiedzeniu przez Wielką Brytanię i Francję wojny III Rzeszy. 3 września 1939 roku niemiecki okręt podwodny U-30 (U-Boot) zatopił brytyjski statek pasażerski „Athenia”. W wyniku katastrofy zginęło ponad 1400 osób. Wydarzenie to zwiastowało brutalność wojny podwodnej, która jeszcze wielokrotnie miała dotknąć bezbronnych jednostek. U-Booty brały jednak na cel przede wszystkim okręty brytyjskiej marynarki Royal Navy. Już 17 września U-29 zatopił lotniskowiec „Courageous”. Co więcej, w nocy z 13 na 14 października U-47 wtargnął do brytyjskiej bazy morskiej w Scapa Flow, gdzie posłał na dno lotniskowiec „Ark Royal”. W tym czasie działalność korsarską rozpoczęły okręty niemieckiej Kriegsmarine. Na Oceanie Atlantyckim grasowały krążowniki III Rzeszy, atakując alianckie szlaki konwojowe. Ich bezkarność została ukrócona skuteczną akcją Royal Navy, która w grudniu 1939 roku doprowadziła do zatopienia „Admiral Graf Spee”.

Alianci odzyskują inicjatywę

Początek 1940 roku nie obfitował w wiele zdarzeń. W lutym Brytyjczykom udało się zająć niemiecki zbiornikowiec „Altmark”, z którego pokładu podjęto blisko 300 jeńców. Do większych starć doszło w kwietniu przy okazji niemieckiej agresji na Norwegię. Najpierw polski okręt podwodny ORP „Orzeł” zatopił transportowiec „Rio de Janeiro”, a następnie w rejonie Narviku alianci zatopili aż 10 niszczycieli wroga. Spektakularne zwycięstwo było wstępem do szeregu porażek lądowych. Alianci byli zmuszeni zorganizować dwie wielkie operacje ewakuacyjne sił zamkniętych najpierw w rejonie Dunkierki (27 maja-4 czerwca), a następnie wycofujących się spod Narviku (początek czerwca). Na przechwycenie konwoju narwickiego Niemcy wysłali pancerniki „Scharnhorst” i „Gneisenau”, które 9 czerwca zatopiły lotniskowiec „Glorious” i niszczyciele „Ardent” i „Acosta”. Zwycięskie kampanie francuska i norweska umożliwiły Niemcom rozszerzenie obszaru działania i zwiększenie dostępności baz morskich na wybrzeżu Atlantyku i Morza Północnego. W efekcie U-Booty zaczęły odnosić jeszcze większe sukcesy. W samym tylko październiku 1940 roku zatopiły 63 jednostki nieprzyjaciela. Niemcy kontynuowali także działalność korsarską, atakując kolejne konwoje z zaopatrzeniem oraz pojedyncze statki.

Wreszcie w maju 1941 roku na Atlantyk wyszła silna wyprawa z niemieckim pancernikiem „Bismarck” wspieranym przez krążownik „Prinz Eugen”. Był to pierwszy i ostatni rejs superokrętu Kriegsmarine. Mimo początkowych sukcesów w postaci zatopienia m.in. pancernika „Hood”, brytyjska obława przyniosła sukces w postaci zniszczenia „Bismarcka” 27 maja. Utrata pancernika wprawiła w osłupienie dowództwo Kriegsmarine, a rozwścieczony Adolf Hitler nakazał oszczędzanie niemieckich okrętów. Mimo zachowawczej taktyki wciąż prowadziły działania korsarskie. Przynosiły znaczące sukcesy, choć przerywane bolesnymi porażkami, jak chociażby zatopienie 22 listopada 1941 roku krążownika „Atlantis”.

Nowy wymiar wojny na morzach i oceanach

Sytuacja na Atlantyku zmieniła się diametralnie w związku z niemieckim atakiem na ZSRR zapoczątkowanym ofensywą z czerwca 1941 roku. Sowieci weszli w skład sojuszu alianckiego, a na mocy porozumienia Lend-Lease do ZSRR szerokim strumieniem płynęło amerykańskie i brytyjskie zaopatrzenie. Stąd też ciężar działań został przeniesiony na walki wokół alianckich konwojów. W 1942 roku szczególnie ciężkie straty poniosły konwój PQ-17 płynący na przełomie czerwca i lipca do Murmańska (strata 25 transportowców), a następnie PQ-18, który we wrześniu zdziesiątkowały U-Booty (strata 13 transportowców). Niemieckie okręty podwodne święciły wówczas największe tryumfy, stosując często taktykę „wilczych stad” (działania dużymi grupami). Walki toczyły się także na nieco innym froncie. Alianci starali się zneutralizować największe niemieckie jednostki. W lutym 1942 roku dokonali udanego nalotu na norweskie bazy morskie, silnie uszkadzając „Gneisenau”. W marcu przeprowadzili natomiast udaną operację zniszczenia suchego doku w Saint Nazaire, uniemożliwiając w ten sposób dokonanie ewentualnych napraw na bliźniaku „Bismarcka” – „Tirpitzu”.

Sukcesy U-Bootów doprowadziły do zmian na szczytach dowodzenia Kriegsmarine. 30 stycznia 1943 admirał Karl Dönitz zastąpił dotychczasowego dowódcę floty adm. Ericha Raedera. Nowy dowódca miał niebagatelne zaplecze 393 okrętów podwodnych, którym udało się zatopić 1160 statków alianckich. Druga połowa kampanii nie była już tak efektywna. Straty alianckich konwojów były coraz mniejsze, a wobec wzmocnień i większego zaangażowania Amerykanów do dyspozycji wypraw oddawano zwiększone siły osłony. O ile jeszcze w przypadku konwojów HX-229 i SC-122 Niemcy oddali tylko jednego U-Boota za 21 zniszczonych statków, o tyle kolejne wyprawy do ZSRR przepływały niemal w nienaruszonym stanie. W przypadku walk bilans był dla Kriegsmarine niekorzystny, jak w przypadku ONS-5, gdy za cenę 13 statków stracono 7 U-Bootów. Grasujące na Atlantyku grupy okrętów podwodnych „Leuthen” i „Rossbach” ponosiły coraz większe straty, podobnie jak wyłapywane przez Royal Navy niemieckie okręty przeznaczone do rajdów korsarskich. Do końca 1943 roku alianci uzyskali panowanie nie tylko na morzu, ale i w powietrzu, co umożliwiało im likwidowanie kolejnych jednostek wroga. W efekcie 22 marca 1944 roku Dönitz wycofał większość okrętów.

Zwycięstwo

Dominację aliantów przypieczętowało lądowanie w Normandii 6 czerwca 1944 roku. Niemiecka flota nie była w stanie odeprzeć inwazji tysięcy okrętów i jednostek desantowych. Siły koalicji zaczęły wyzwalać Europę Zachodnią, likwidując tym samym niemieckie bazy morskie rozmieszczone na wybrzeżu. Prawdziwym gwoździem do trumny Kriegsmarine było zatopienie „Tirpitza” zacumowanego w norweskich fiordach. 12 listopada 1944 roku alianckie lotnictwo posłało pancernik na dno po celnym nalocie. Mimo prób kolejnych ataków, teraz niemal wyłącznie przy użyciu okrętów podwodnych, niemiecka flota dogorywała. W kwietniu 1945 roku alianci zniszczyli rekordowe 57 U-Bootów. Wreszcie 4 maja adm. Karl Dönitz wydał rozkaz zakończenia walk na morzach i oceanach, choć do niektórych jednostek dotarł z opóźnieniem.

Bitwa o Atlantyk zakończyła się spektakularnym tryumfem aliantów. Ich sukces rodził się jednak w bólach. W toku walk stracili 4786 statków o łącznej pojemności 21 mln ton. W tym czasie Niemcy stracili 782 okręty, z czego 220 zatopiły same załogi.

 

Dodatkowe informacje na temat przebiegu bitwy o Atlantyk znajdziesz w wersji rozszerzonej materiału

Źródła zdjęć: domena publiczna