Włoska wyprawa na Krym

W 1942 r., podczas kampanii krymskiej i oblężenia Sewastopola, Włosi wysłali wydzielone siły morskie ze specjalnej Flotylli MAS – mające wesprzeć operacje Osi w walce o Krym i panowanie na Morzu Czarnym. Ich podstawowe wyposażenie stanowiły kutry torpedowe MTSM i łodzie wybuchowe MTM, które okazały się skuteczną bronią w walce z sowiecką żeglugą. Aby jednak siły te mogły wziąć udział w walkach morskich na Morzu Czarnym, to należało przetransportować je na Krym do odpowiedniego portu. W tym celu utworzono specjalną kolumnę, w której ciężarówkami przewieziono kurty, marynarzy i oficerów na Krym. Dokładnie opisał to jeden z dowódców Flotylli MAS, J. Valerio Borghese (za: „Morskie diabły”):

 „W czasie walk na Krymie wojska niemieckie natknęły się na obronę silnie ufortyfikowanego Sewastopola. I chociaż miasto było całkowicie odcięte od strony lądu i wciąż bombardowane, waleczni obrońcy okrążonego Sewastopola dzięki zaopatrzeniu napływającemu od strony morza, mogli dawać odpór silnemu naciskowi Niemców.

W marcu 1942 roku sojusznicy poprosili Marynarkę Wojenną Włoch o współdziałanie w blokadzie Sewastopola od strony morza. Blokada miała na celu przerwanie linii zaopatrzenia dla okrążonych i umożliwienie tym sposobem likwidacji ostatniego gniazda oporu. Istota rzeczy polegała na tym, że zamierzano przesunąć wojska niemieckie do Morza Kaspijskiego i osiągnąć końcowy cel kampanii – Kaukaz.

Marynarka Wojenna Włoch spełniła życzenia sojusznika, kierując na Morze Czarne Lekką Flotyllę pod dowództwem komandora Mimbelli i kilka miniaturowych okrętów podwodnych typu CB. Wysłane oddziały wykonały swoje zadania. (Jeden kuter zatopił krążownik rosyjski, a maleńki CB – dwa rosyjskie okręty podwodne.)

Postanowiliśmy przerzucić na Morze Czarne grupę kutrów torpedowych i łodzi wybuchających z poleceniem stałego patrolowania obszarów w pobliżu portu w Sewastopolu oraz linii przewozów morskich. Specyficzne cechy naszych środków szturmowych, które do obsługi wymagały specjalnie przygotowanego personelu i specjalistycznego wyposażenia, a także zdobyte doświadczenie w rekrutacji ludzi do działań bojowych na wydzielonych obszarach, poddały nam myśl zmechanizowania tej grupy ekspedycyjnej. […]

Przełożony oddziału środków nawodnych Todaro, otrzymał zadanie zorganizowania tej grupy. Zabrał się za sprawę ze zwykłym sobie zapałem, energią i entuzjazmem. Poprosił o pomoc byłego współpracownika, komandora podporucznika Aldo Lenzi i wyznaczył go na dowódcę formowanej kolumny. Dzielny oficer, zawsze spokojny i pełen humoru optymista. Lubił elegancję i życie w komforcie, kiedy nie miał nic innego do roboty. Ani w pracy, ani podczas akcji nie okazywał zmęczenia i ochoczo brał udział w każdym nowym zadaniu.

W kwietniu wydano rozkaz o utworzeniu grupy. Szóstego maja admirał inspektor d’Aosta uczestniczył już w imponującym widowisku – przemarszu Kolumny Moccagatty wyłonionej z 10. Lekkiej Flotylli. Kolumna została wyposażona we wszystko co niezbędne i była gotowa do wyprawy. Składała się z:

5 kutrów torpedowych (MTSM) na lawecie

5 łodzi z materiałem wybuchowym (MTM) na lawecie

1 autobusu sztabowego z kojami dla wszystkich pilotów torped

Zmotoryzowanej jednostki łączności radiowej z radiostacją w samochodzie. Była to jednocześnie kancelaria kolumny i magazyn drobnych części zapasowych

1 terenowego samochodu osobowego dla dowódcy

1 motocykla łącznikowego

3 traktorów

5 lawet [Fiat] „666” i 5 specjalnych przyczep do przewozu kutrów (MTSM)

2 przyczep do przewozu torped

1 samochodu-warsztatu wyposażonego we wszystko co niezbędne do remontu samochodów, kutrów i torped

1 cysterny samochodowej o pojemności 12 000 l

3 przyczep-cystern samochodowych do przewozu płynów 1 przyczepy samochodowej do przewozu amunicji

1 dźwigu samochodowego do podnoszenia kutrów.

W skład uzbrojenia kolumny – oprócz broni osobistej – wchodziły dwa automatyczne 20 mm działka przeciwlotnicze na przyczepach samochodowych. Kolumna samochodowa była zaopatrzona w benzynę, amunicję i niezbędne wyposażenie, części zapasowe i prowiant. Mogła działać autonomicznie przez kilka miesięcy.

Skład osobowy kolumny tworzyli: komandor podporucznik Lenzi – dowódca kolumny i szef specjalnych środków szturmowych; porucznicy: Romano i Massarini oraz podporucznicy: Cugia i Peliti – operatorzy specjalnych środków szturmowych; 14 podoficerów, w tym 8 operatorów (Pascolo, Gane, Grillo, Montanari, Ferrarini, Lavoratori, Barberi i Berti) oraz 29 młodszych specjalistów i szeregowych – razem 48 ludzi.

Zadziwiająca szybkość z jaką formowała się kolumna – mimo ogromnych trudności z uzyskaniem niezbędnych materiałów (ograniczenia wojenne) – wynikała nie tylko z organizacyjnych zdolności i energii Todaro i jego pomocników. Duże znaczenie miała stanowcza interwencja Inspektora Generalnego Lekkich Środków Bojowych. Wystarczał często jeden telefon od księcia d’Aosta, żeby natychmiast rozwiązać ten lub inny problem i w jednej chwili pokonać biurokratyczne odwlekanie spraw. Na załatwienie ich w zwykłych warunkach zmarnowalibyśmy wiele miesięcy.

Nasza kolumna wyruszyła z bazy koleją. Szóstego maja wyjechaliśmy z La Spezia i przez Weronę – Brenner – Wiedeń – Kraków – Tarnopol piętnastego stanęliśmy na dawnej rosyjskiej granicy. Następnie, mijając Dniepropietrowsk, dziewiętnastego maja przybyliśmy do Symferopola. Tutaj zakończyła się nasza kolejowa marszruta. Po wyładowaniu wszystkiego z wagonów kolumna, licząca 40 pojazdów, ruszyła dalej [na Krym] o własnych siłach. W dniu dwudziestym pierwszym maja byliśmy w Jałcie. ‘Podczas przejazdu kolumna otrzymywała kwiaty od dzieci i wieśniaków’.

Ostatecznie dwudziestego drugiego maja kolumna przybyła do miejsca przeznaczenia w Foros – uroczego miasteczka, pięknie położonego na południowym wybrzeżu Krymu, niedaleko od Bałakławy i na południe od Sewastopola. Tutaj nasza grupa rozbiła namioty w cieniu drzew orzechowych. Przede wszystkim zbudowaliśmy niewielki tor szynowy i slip drewniany, żeby przetransportować nasze specjalne środki szturmowe na brzeg morza i spuścić na wodę. Dzięki pomocy niemieckiej kompanii saperów praca ta została szybko zakończona.

Samoloty rosyjskie codziennie nas bombardowały i ostrzeliwały z karabinów maszynowych. Odpowiadaliśmy ogniem dwóch działek przeciwlotniczych, jedynych jakie mieliśmy do obrony całego obszaru. Doszło do niewielkich niesnasek z miejscowym dowództwem niemieckim, które udało się Lenziemu szybko zażegnać. Dzięki zdrowemu rozsądkowi, poczuciu koleżeństwa wojskowego, zachowaniu pełnemu godności i sile charakteru –Lenzi zyskał szacunek sojuszników.

Dwudziestego dziewiątego przybył do Foros Todaro, który chciał zobaczyć swoich ludzi w nowej służbie. Trzydziestego pierwszego maja generał von Manstein, dowódca wszystkich sił zbrojnych sojuszników na Krymie, przeprowadzał inspekcję w naszej bazie. Wcześniej już odwiedziły ją miejscowe i włoskie władze – Mimbelli przypłynął z Jałty na pokładzie lekkiej jednostki, a także admirał Freiberg, dowodzący niemieckimi siłami morskimi na Morzu Czarnym.

Sytuacja operacyjna była następująca: Niemcy okupowali Krym z wyjątkiem dwóch fortec – Sewastopola i Bałakławy. Ich obrońcy nie chcieli się poddać, otrzymując zaopatrzenie drogą morską. Nasze kutry miały napadać okręty przeciwnika w okolicy portów i na szlakach, którymi nadchodziło zaopatrzenie dla oblężonych. Otrzymaliśmy polecenie, by zakłócać dostawy, osłabić obrońców i ułatwić szturm wojskom niemieckim. Pierwszą operacją kierował Todaro czwartego czerwca, rozpoczynając tym samym serię naszych działań bojowych. Kontynuowano je każdej nocy, jeśli pozwalały na to warunki pogodowe i stan morza.”

Ataki włoskich kutrów w czasie walk o Krym

Kiedy włoskie specjalne siły morskie z Flotylli MAS dotarły już na Krym, to zostały od razu użyte bojowo do ataków na sowieckie statki przewożące zaopatrzenie do oblężonych Sewastopola i Bałakławy. W atakach tych używano głównie kutrów torpedowych MTSM, które dzięki swojej szybkości potrafiły zaskakiwać Sowietów i zadawać straty ich jednostkom. Dokładnie podsumował to Borghese – podkreślając także epizod, w którym role się odmieniły i to sowiecki okręt podwodny zaskoczył Włochów odpoczywających w Jałcie (za: „Morskie diabły”):

 „Szósty czerwca [1942 r.]. 5 naszych kutrów torpedowych wyszło w morze, aby wesprzeć niemieckie kutry szturmowe, działające przeciwko rosyjskiemu konwojowi.

Włoski kuter torpedowy MTSM (Motoscafo da Turismo Silurante Modificato) na lawecie transportowej w 1942 r. (Źródło Wikimedia, domena publiczna).

Dziesiąty czerwca. Massarini wystrzelił torpedę do rosyjskiego lekkiego krążownika Taszkient, znajdującego się w odległości 3 mil na południe od Przylądka Chersońskiego.

Jedenasty czerwca. Todaro atakował rosyjski niszczyciel.

Trzynasty czerwca. Kuter torpedowy kierowany przez Massariniego i Grillo, wystrzelił torpedę z bliskiej odległości do parowca o wyporności trzynastu tysięcy ton, płynącego w ochronie niszczyciela i dwóch kutrów patrolowych. Torpeda trafiła w cel, a uszkodzony statek załoga skierowała na brzeg, gdzie dobiły go samoloty. Parowiec wiózł amunicję przeznaczoną dla Sewastopola. Była to ostatnia próba dostarczenia okrążonym tego, czego tak bardzo potrzebowali.

Osiemnasty czerwca. W zasadzce pod Bałakławą kuter pod dowództwem Romano został zaatakowany przez dwa rosyjskie kutry patrolowe, które puściły się za nim w pościg. Uciekając przed nieprzyjacielem, był zmuszony ciągle oddalać się od brzegu. Trwało to tak długo, dopóki nie ukazały się brzegi Turcji. Dopiero kiedy Rosjanie z nieznanych powodów zaniechali pościgu, kuter mógł wrócić do bazy.

Tej nocy zauważono ‘dwie rosyjskie szalupy Marynarki Wojennej na południe od przylądka Kikiniez. Załogi dwóch kutrów, to znaczy Lenzi – Montanari i Todaro – Pascolo, rozpoczęły walkę i ostrzelały wroga z ręcznych karabinów maszynowych. Rosjanie w szalupach byli uzbrojeni w ckm i broń maszynową. Walka na dystansie 200 metrów trwała około 20 minut. Nasze kutry doznały niewielkich uszkodzeń, a sierżant Pascolo stracił wtedy lewą rękę. O godzinie 05.45 kutry torpedowe wróciły do bazy’ […]

Trzynasty sierpnia. Część Kolumny Moccagatty opuściła Foros po dwóch i pół miesiąca pobytu w tym miasteczku i zabierając środki techniczne, przeniosła się na wschód do Teodozji, żeby walczyć z okrętami podwodnymi, które często pojawiały się u tamtejszych brzegów i w pobliżu portu. Minęły zaledwie 24 godziny, a w nocy czternastego sierpnia, 3 kutry wyszły już w morze; rozpoczęła się seria nocnych wypraw.

‘Pierwszy września, godzina 09.45. Ludzie stoją w szyku. Opuszczenie flagi. Pozostała część naszej kolumny samochodowej opuszcza Foros. Na miejscu pozostaje gromadka szlochających i zrozpaczonych pań. Cała grupa oczekuje w Jałcie na nowy przydział.

Dwudziesty pierwszy września. Rosyjski okręt podwodny znalazł się w kanale wejściowym do portu Jałta i z odległości 1 000 metrów od brzegu wystrzelił dwie torpedy do wchodzącego konwoju. Torpedy przeszły obok celu i eksplodowały na brzegu.

Massarini i Cugia, którzy w tym czasie opalali się na plaży kilkadziesiąt metrów od miejsca wybuchu, zostali do połowy przysypani piaskiem. Szczęśliwie dla nich, sprawa zakończyła się na lekkich draśnięciach, ale obok zginęło 5 Niemców. Dwóm naszym znakomitym ekspertom od torped nie było łatwo przekonać sojuszników, że storpedowano ich na plaży w kąpielówkach i nie są ofiarami bombardowania z powietrza.”

Bibliografia: J. Valerio Borghese, „Morskie diabły”.

Fotografia tytułowa: kolumna włoskich ciężarówek – zwana także Kolumną Moccagatty – przewożąca siły Flotylli MAS na Krym w 1942 r. Źródło: Wikimedia, domena publiczna.

Marek Korczyk