Konwój ONS-5 walczy z U-Bootami

Aliancki konwój ONS-5, którego rejs przypadł na przełom kwietnia i maja 1943 r., stoczył jedną z najcięższych walk z niemieckimi U-Bootami, których aż 51 skierowano przeciwko niemu. Zakończyła się ona zwycięstwem sił eskortowych złożonych z okrętów Royal Navy, które za cenę utraty 13 z 43 statków handlowych zatopiły 5 U-Bootów. Ostatni – i najbardziej dramatyczny moment rejsu tego konwoju – tak opisał Samuel Eliot Morison w książce pt. „Bitwa o Atlantyk. Zwycięstwo na Atlantyku maj 1943 – maj 1945”:

‘Konwój ONS-5 wchodził teraz na najbardziej niebezpieczny odcinek swojego przejścia. Zaalarmowane depeszą od Dönitza: „Nie przeceniajcie sił eskorty nieprzyjaciela; uderzcie go śmiertelnie”,  30 okrętów Grupy „Fink” zbliżyło się od przodu, tyłu i obu skrzydeł do konwoju, by zamknąć go w śmiertelnym uścisku. W tym krytycznym momencie pogoda poprawiła się. O zmierzchu 4 maja statki pruły spokojne wody delikatnie falującego morza około 300 mil na południe od Cape Farewell, rysując swoje sylwetki na tle zorzy polarnej. Warunki były idealne do ataku. Działając parami lub po 3, członkowie Grupy „Fink” wyłapywali maruderów i odpalali torpedy w zatłoczoną, centralną część konwoju. Tej nocy (4–5 maja) U-booty zatopiły 7 statków handlowych, wliczając amerykański frachtowiec West Maximus.

Siedem eskortowców robiło co w ich mocy. Ich wysiłki przyniosły zdumiewająco dobre wyniki; to był cud, że 30 okrętów podwodnych, w wyjątkowo dobrych do przeprowadzenia ataku warunkach, nie osiągnęło lepszego wyniku. Przez 2 następne dni trwała walka w wyścigu wzdłuż trasy prowadzącej do „Westomp” (Western Ocean Meeting Point – punktu spotkania na zachodnim Atlantyku), gdzie konwój miała przejąć kanadyjska grupa eskortowa.

Światło dzienne 5 maja nie przyniosło żadnej ulgi nękanym eskortowcom. Dzienne stanowiska zostały obsadzone do godziny 5.00, a 2 godziny później trawler Northern Spray, z prawie 150 rozbitkami na pokładzie, został wyłączony z konwoju, aby skierować się do St. John’s. Duża aktywność radiowa wskazywała na to, że wokół znajduje się masa U-bootów.

O godzinie 9.00 okręty z Grupy „Fink” zaczęły wyskakiwać wszędzie wokół konwoju. Komandor porucznik Sherwood odważnie stawił czoło wyzwaniu. Wysłał [niszczyciel] Oribi by najbardziej odległe okręty wykluczył z walki „taktyką odstraszenia”, pozostawiając tylko 6 okrętów w bliskiej osłonie. Korweta Pink, wciąż zaganiająca stado maruderów do konwoju, przeprowadziła „zdecydowany i doskonały atak” na to, co okazało się być U-192. Polowała na ten okręt przez 3 godziny i 40 minut, przeprowadzając 7 ataków przy pomocy jeża i w chwili kiedy nabierała prędkości by ponownie dołączyć do statków handlowych, usłyszano „potężną podwodną eksplozję … o niskim brzmieniu, przypominającą głębokie warczenie”. To były dźwięki towarzyszące przełamywaniu się U-192.

W tym czasie U-584 złamał wystrzeloną torpedą 25-letni amerykański frachtowiec West Madaket. Pink uratował całą 61-osobową załogę, włączając uzbrojoną straż morską. Główny konwój znalazł się teraz w jeszcze gorszym położeniu niż maruderzy. Po południu zatopione zostały 3 brytyjskie statki handlowe i 1 norweski, 3 z nich przez U-266. Niszczyciel Offa przeprowadził kontratak i uszkodził winowajcę, który musiał wycofać się w celu przeprowadzenia pilnych napraw.

Po tym wyczerpującym dniu 5 maja, mgła zmniejszyła widoczność, ale okręty podwodne wciąż były w pobliżu i 7 znużonych eskortowców przygotowywało się do kolejnej ciężkiej nocy. Dobrze, że to zrobiły. Dönitz, zauważając że im bardziej konwój zbliża się do Nowej Funlandii, tym bardziej skuteczna będzie jego osłona z powietrza, teraz rozkazał swoim wilkom przeprowadzenie ostatecznego, niszczącego ataku w nocy z 5 na 6 maja. Nawołując je do „największego wysiłku”, rozkazał im walczyć z samolotami na powierzchni morza, zamiast poprzez zanurzenie marnować okazję do zaatakowania statków. Pojawiła się więc taktyka „odpowiadania walką”, która wkrótce stała się doktryną.

Rozmieszczono 15 U-bootów by schwytać w pułapkę ONS-5, kiedy gęsta mgła, ograniczająca widoczność do długości okrętu, przybyła konwojowi na ratunek. Okręty podwodne były całkowicie zbite z tropu kiedy eskortowiec, akceptując ryzyko kolizji, podążał na miejsce każdego wychwyconego przez radar lub urządzenie nasłuchowe kontaktu i zrzucał bomby głębinowe. Korweta Loosetrife, po zmuszeniu ostrzałem do zanurzenia U-267 na początku pierwszej wachty, zlokalizowała U-638, wystrzeliła salwę torped i obsypała go bombami głębinowymi – wszystko w ciemnościach nocy i w gęstej mgle. Tuż po północy Sherwood rozkazał dowódcy Oribi (komandor porucznik J.C.A. Ingram, RN) wsparcie 2 innych korwet, które „ślimaczyły się” z innym U-bootem. W drodze na miejsce starcia, Ingram zauważył U-125 wynurzający się z mgły zaledwie w odległości kabla od jego dziobu z prawej burty. Zmienił kurs na taranujący i uderzył w 740-tonowiec za jego kioskiem. Okręt podwodny obrócił się i zniknął w mglistych ciemnościach.

HMS „Oribi” (G66) niszczyciel typu O (Wikimedia / IWM FL 17118, domena publiczna).

Ingram, po upewnieniu się, że jego dziobowe przedziały są nietknięte, złapał kontakt sonarowy i 25 minut po staranowaniu zrzucił pojedynczą bombę głębinową, która powiększyła uszkodzenia U-boota. Pół godziny później, dokładnie w chwili kiedy U-125 prosił Dönitza o wysłanie do śledzenia konwoju innego okrętu, został zauważony przez Snowflake i zatopiony ogniem artyleryjskim. „Wszystkie załogi okrętów pracowały ciężko, wykazując się umiejętnościami i inteligencją oraz znacznym poczuciem humoru – zapisał komandor Sherwood – sytuację zawsze mocno trzymaliśmy w garści”.

Ten i kolejne kontrataki złamały kręgosłup natarcia. We wczesnych godzinach 6 maja, w gęstej mgle, Vidette zatopił atakując jeżem U-531, a Sunflower staranował, ale nie zdołał zatopić U-533. Tuż przed wschodem słońca przybyła z St. Johns 1 Grupa Eskortowa (okręt flagowy – slup Pelican) i przeczesała akwen przed i za konwojem. Pelican zaskoczył U-438 salwą z dział i zatopił go przy pomocy bomb głębinowych. Sennen trafił U-267 w kiosk, ale ten uciekł, głęboko się zanurzając.

Teraz stało się jasne dla Dönitza, że gra się skończyła; ONS-5 będzie dalej szedł pod „lotniczym parasolem”, kiedy tylko mgła się uniesie. 6 maja o godzinie 9.15 rozkazał on wszystkim okrętom podwodnym przerwanie działań i skierowanie się na wschód w celu uzupełnienia zapasów. Długa bitwa, której ostatnia faza ciągnęła się niemal nieprzerwanie przez 24 godziny, zakończyła się. Wieczorem 7 maja konwój osiągnął Westomp, 60 dni drogi od Clyde. Niebezpieczeństwo jednak jeszcze nie minęło; przez 48 godzin konwój szedł w gęstej mgle, a statki handlowe utrzymywały swoje pozycje przy pomocy gwizdków. 9 maja mgła uniosła się i 10 maja pan Churchill sygnalizował komodorowi z konwoju: „Wyrazy uznania premiera dla konwoju za niezłomne męstwo podczas ostatnich ataków”.

Wydarzenia z przejścia ONS-5 urosły do miana wielkiego zwycięstwa. 51 U-bootów, które rozmieszczono w celu zniszczenia ONS-5, powinno było tego dokonać, a nawet prawdopodobnie zrobiłoby to rok wcześniej. Jednak utracono tylko 13 z 43 statków handlowych (w tym 3 amerykańskie), a 5 okrętów podwodnych zostało zatopionych przez eskortowce, których nigdy nie było więcej niż 9 (szósty okręt podwodny, U-630, został zatopiony przez samolot). Co więcej, działania ratownicze były tak skuteczne pomimo złej pogody, że straty wśród marynarzy floty handlowej nie były tak wielkie: 7 marynarzy floty handlowej i 1 wojennej z 3 zatopionych statków amerykańskich; 86 Brytyjczyków i 5 Norwegów z pozostałych statków.’

Bibliografia: Samuel Eliot Morison, „Bitwa o Atlantyk. Zwycięstwo na Atlantyku maj 1943 – maj 1945”.

Fotografia tytułowa: HMS „Snowflake” (K211), korweta typu Flower. Źródło: Wikimedia / IWM FL 5546, domena publiczna.

Marek Korczyk