Mniejszości narodowe w II RP – trudności młodego państwa

Jednym z najpoważniejszych problemów wewnętrznych, z jakimi mierzyło się państwo polskie w okresie dwudziestolecia międzywojennego, było silne zróżnicowanie etniczne ziem polskich, w tym duży odsetek przedstawicieli mniejszości narodowych. Polska była w istocie państwem wielonarodowym, co było konsekwencją wielu lat mieszania się narodów i obecnością liczebnej diaspory, szczególnie na ziemiach wschodnich. Wyniki nowoczesnych badań wskazują, że przed wojną w Polsce znajdowało się ok. 14-15% obywateli deklarujących pochodzenie ukraińskie, ok. 9-10% – żydowskie, ok. 2-5% – białoruskie i ok. 2-4% – niemieckie. Trudności w ustalaniu dokładnych danych wynikają z braku weryfikowalnej statystyki. Prowadzone przed wojną spisy przedstawiały często zafałszowany obraz rzeczywistości ze względu na niechęć ludności do deklarowania pochodzenia lub ewidentny bojkot spisu, co w 1921 roku miało miejsce w przypadku ludności ukraińskiej.

Spisy powszechne w II RP

W okresie istnienia II RP przeprowadzono dwa spisy powszechne – w 1921 i 1931 roku. Pierwszy z nich zrealizowany w dn. 30 września-1 października 1921 roku nie miał pełnego charakteru, nie objęto nim bowiem terenów, o które Polska miała toczyć w przyszłości walki militarne lub polityczne (m.in. Górny Śląsk, Wileńszczyzna). Główny Urząd Statystyczny, odpowiedzialny za tak wielkie przedsięwzięcie po raz pierwszy w historii swojego istnienia, komentował:

„Spis okazał się dużym wyzwaniem dla istniejącego zaledwie od 1918 roku Głównego Urzędu Statystycznego (GUS), który był odpowiedzialny za przygotowanie merytoryczne i organizacyjne tego przedsięwzięcia. W spis było zaangażowanych około 70 tys. komisarzy spisowych, kadra referentów spisowych, przedstawiciele lokalnej władzy wojskowej, sołtysi, wójtowie lub ich zastępcy. Spis został poprzedzony kampanią informacyjną. Władze państwowe wydały ulotkę informacyjną, ukazała się też broszura 'Pierwszy spis ludności’. GUS organizował konferencje prasowe, spotkania informacyjne, przygotowywał materiały i artykuły prasowe. Zadbano o to, by komisarzami spisowymi były osoby cieszące się poważaniem, obdarzane zaufaniem i mające w swoich środowiskach pewien autorytet. Arkusz spisowy zawierał zróżnicowane pytania dotyczące gospodarki, zwierząt domowych, cech społeczno-zawodowych osób. Znalazł się w nim także opis gospodarstwa rolnego, miejscowości, spis budynków i opis każdej nieruchomości w różnych rodzajach miejscowości, a także – arkusze okręgowe. W ramach spisu 1921 r. sporządzono także wykazy gminne i powiatowe”.

Rozporządzenie o przeprowadzeniu spisu powszechnego w 1931 roku. Zdjęcie za: GUS.

W 1921 roku „naliczono” 25 694 700 obywateli, z czego 69% stanowili Polacy, 15% Ukraińcy (3 898 428), 8% Żydzi (2 048 878), 4,03% Białorusini (1 035 693) i 3% Niemcy (769 392). M. Gałęzowski z IPN wskazuje:

„Polacy stanowili przytłaczającą większość w zachodnich województwach Rzeczypospolitej, gdzie mieszkał również pewien odsetek Niemców, oraz w środkowych, gdzie najliczniejszą mniejszością byli Żydzi (ponadto w Lwowskiem znaczny odsetek stanowili Ukraińcy – 34%, w Białostockiem zaś Białorusini – 12,5%). Natomiast w województwach wschodnich RP, oprócz tarnopolskiego, Polacy stanowili mniejszość. W województwie poleskim dominowali „tutejsi” (62,5% mieszkańców), a w województwach nowogródzkim i wileńskim występował znaczny odsetek Białorusinów. W województwach południowo-wschodnich RP zdecydowaną większość stanowili Ukraińcy (na Wołyniu 68%, w województwie stanisławowskim 69%, a w tarnopolskim – 46% ogółu mieszkańców). Trzecią co do liczebności grupą narodowościową w województwach kresowych byli Żydzi (dominujący wraz z Polakami wśród kresowej ludności miejskiej)”.

Drugi Powszechny Spis Ludności został przeprowadzony 9 grudnia 1931 roku, a jego wyniki w odniesieniu do problematyki mniejszości narodowych należy uznać za mało wiarygodne, głównie ze względu na niedokładność badań i wykasowanie pytania o narodowość. Zamieszczone w formularzu pytanie o język, jakim posługiwali się obywatele, nie było w pełni reprezentatywne. W wielu przypadkach mieszkańcy wsi, głównie niewykształcone masy chłopskie, nie wiedziały, jakich powinny udzielić odpowiedzi, by te były zgodne z prawdą. Nawet w przypadku języka określenie „tutejszy” cieszyło się sporą popularnością. I tak, na ogół 31 915 779 obywateli, 69% deklarowało język polski (21 993 444), 10% ukraiński (3 221 975), 7,80% żydowski (2 489 034), 0,76% hebrajski (243 539), 4% ruski (1 219 647), a 0,4% rosyjski (138 713), 3% białoruski (989 852) i wreszcie 2,3% niemiecki (740 992).

Graficzne opracowanie wyników spisu powszechnego – porównanie struktury miasto-wieś w latach 1921-1931. Zdjęcie za: GUS.

Mniejszości narodowe II RP

Co do zasady, prawa mniejszości narodowych były gwarantowane polską konstytucją oraz szeregiem umów międzynarodowych, w tym bilateralnych, zawieranych od 1919 roku. Uzupełnieniem dla postanowień traktatu wersalskiego był traktat o mniejszościach narodowych (tzw. Mały Traktat Wersalski z 28 czerwca 1919 roku). Na jego mocy II RP zobowiązała się do nadania wszystkim mieszkańcom bez różnicy urodzenia, narodowości, języka, rasy czy religii zupełnej i całkowitej ochrony życia i wolności. Traktat ten był następnie uzupełniany dodatkowymi umowami, w tym traktatem ryskim z 1921 roku (regulował status Ukraińców), ustawą regulującą status Górnego Śląska i problematykę mniejszości niemieckiej (1922) czy porozumieniem polsko-czechosłowackim w sprawie spornych terenów. Polska gwarantowała mniejszościom dodatkowe uprawnienia w zakresie używania języka narodowego w ramach procedur administracyjnych i sądowych, choć nie wszystkie prawa w pełni egzekwowano. Ostatecznie, w 1934 roku, Polska wypowiedziała traktat mniejszościowy – działania te miały charakter polityczny i były powiązane z napięciami w relacjach polsko-niemieckich.

B. Stoczewska słusznie zauważyła, iż wśród mniejszości narodowych istotnym czynnikiem było zróżnicowanie pod względem aspiracji niepodległościowych i świadomości narodowej, co z kolei wpływało na procesy integracji lub dezintegracji. W skrajnych przypadkach prowadziło do konfrontacji z użyciem siły. Z tego też względu II RP najsłabiej radziła sobie z integrowaniem ludności ukraińskiej:

„To zróżnicowanie, prócz kwestii liczebności, dotyczyło również odmiennego stopnia świadomości narodowej, różnic w obrębie struktury społecznej, w poziomie rozwoju kulturalnego, a także odmiennych tradycji historycznych. Spośród wszystkich mniejszości narodowych II RP zróżnicowanie to przejawiało się szczególnie jaskrawo w odniesieniu do Ukraińców i bez wątpienia stanowiło spuściznę ich wielowiekowego życia w diasporze. Takie zróżnicowanie nie występowało ani wśród znacznie mniej liczebnych Litwinów – homogenicznych pod względem wyznaniowym oraz posiadających mniej więcej jednolity poziom świadomości narodowej, a także wyraziste tradycje własnej państwowości ‒ ani wśród Białorusinów wyznających prawosławie, o słabym poczuciu tożsamości narodowej i braku odwołań do tradycji własnego państwa w przeszłości. Brakiem wewnętrznego zróżnicowania charakteryzowała się, bez wątpienia, mniejszość niemiecka, odmienny problem stanowili Żydzi, nieuznawani w tym okresie za mniejszość narodową, lecz wyznaniową, a zróżnicowanie wewnętrzne, jakie ich znamionowało, dotyczyło przede wszystkim problemu asymilacji oraz stosunku do ruchu syjonistycznego”.

Ignacy Mościcki witany przez mniejszość tatarską w Nowogródku. Zdjęcie za: IPN.

Kwestia ukraińska

Dużym problemem młodego państwa były tendencje odśrodkowe na ziemiach wschodnich. Roszczenia Ukraińców obejmowały chęć emancypacji i utworzenia niezależnego państwa obejmującego głównie terytoria tzw. Galicji Wschodniej oraz części Małopolski, z Lwowem i Przemyślem. Ludność ukraińska była szczególnie liczna w okręgu stanisławowskim i wołyńskim, gdzie rodowici Polacy stanowili mniejszość, nierzadko wielokrotnie mniej liczebną niż Ukraińcy. Przez lata ukraińskie dążenia niepodległościowe były albo konsekwentnie ignorowane, albo zwalczane. W 1925 roku szereg mniejszych organizacji niepodległościowych utworzył Ukraińskie Nacjonalistyczno-Demokratyczne Zjednoczenie (UNDO), organizację o charakterze partii politycznej, opowiadającą się za względnie pokojową walką o niepodległość. Ton ukraińskim dążeniom nadawali jednak radykalni nacjonaliści. Zbrojne ramię ukraińskich działaczy niepodległościowych stanowiła Ukraińska Organizacja Wojskowa (UWO), która na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych dokonywała licznych aktów sabotażu i dywersji, postulując walkę o odłączenie od Polski województw lwowskiego, tarnopolskiego oraz stanisławowskiego. W 1929 roku UWO przekształciła się w Organizację Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i to z tą organizacją kojarzone są największe wystąpienia antypolskie.

Na początku lat trzydziestych ukraińskie bojówki nasiliły aktywność, nierzadko terrorystyczną. Akty terroru były wymierzone w oficjalne przedstawicielstwa administracji, urzędników oraz polskich działaczy na Kresach. Strona rządowa odpowiadała wzmożeniem represji, prześladowaniem ludności ukraińskiej, jej dyskryminowaniem w oficjalnych kontaktach oraz prowadzeniem polityki przymusowej polonizacji. Między wrześniem a listopadem 1930 roku wojsko i policja przeprowadziły akcje pacyfikacyjne w Małopolsce Wschodniej. Czasowo ograniczyło to wystąpienia OUN, ale na dłuższą metę doprowadziło do jeszcze większych podziałów między ludnością polską i ukraińską.

Coraz częstsze aresztowania wśród działaczy ukraińskich, także zrzeszonych w legalnej UNDO, nakręcały spiralę niechęci. Nie zatrzymywały także zamachów terrorystycznych ze strony ukraińskich nacjonalistów. Momentem przełomowym, po którym polskie władze jeszcze „przykręciły śrubę”, było zamordowanie ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego przez członka OUN Hryhorija Maciejkę (15 czerwca 1934 roku). Doprowadziło to do zdecydowanej interwencji i masowych aresztowań, które uniemożliwiły OUN dalszą aktywną działalność.

Wszystko to składało się na obraz narastającego konfliktu, który przybrał na sile w czasie II wojny światowej. Jego ukoronowaniem była rzeź wołyńska, masowe mordy na ludności polskiej przeprowadzone przez ukraińskich nacjonalistów.

Polacy na Górnym Śląsku – w ten sposób manifestowano przywiązanie do polskości. Zdjęcie za: IPN.

Pozostałe mniejszości

Ludność żydowska nie była w Polsce powszechnie represjonowana jak w niektórych krajach Europy, choć szczególnie w latach trzydziestych notowane były liczne przypadki antysemityzmu. Wiązało się to częściowo z nieprzychylną Żydom retoryką Narodowej Demokracji. W jej programie dostrzec można wyraźne tendencje antysemickie, co rzutowało na społeczny odbiór ludności żydowskiej. Dyskryminacja Żydów miała nawet charakter systemowy i przejawiała się tzw. gettami ławkowymi (uczniowie i studenci żydowscy mieli zajmować ściśle wyznaczone miejsca) czy zasadą numerus clausus ograniczającą liczbę studentów pochodzenia żydowskiego na polskich uczelniach do maksymalnie 10%. W wielu miastach dochodziło do bojkotu żydowskich sklepów, co było pochodną antysemickiej propagandy, wzajemnych uprzedzeń i niezrozumienia, a często efektem słabości gospodarczych młodego państwa. Wobec powszechnego kryzysu szerokim masom łatwiej było zaakceptować niedolę, gdy zdefiniowały wroga cieszącego się lepszym statusem materialnym (co w przypadku Żydów nie było trudne, zważywszy na ich zaangażowanie w handel oraz finanse). Nie brakowało także przypadków fizycznych aktów terroru, w tym pogromów, w wyniku których mogło zginąć nawet kilkaset osób pochodzenia żydowskiego. Wybrane działania administracyjne miały również charakter dyskryminacji religijnej. Tak określić należy chociażby wprowadzenie zakazu uboju rytualnego w drugiej połowie lat trzydziestych. Jednocześnie ludność żydowska była słabo zasymilowana. Integracja przebiegała bardzo powoli, istotne były tendencje izolacyjne. Pod względem politycznym Żydzi tworzyli własne partie, które jednak nie uzyskały wpływu na rządy. Różnice kulturowe, obyczajowe, religijne sprawiły, iż mimo względnie pokojowej koegzystencji między Polakami i Żydami nigdy nie doszło do pełnej symbiozy.

Mniejszość niemiecka była najlepiej zorganizowana wewnętrznie i szczególnie pod koniec lat trzydziestych tworzyła silny front antypolski, sprzyjając polityce III Rzeszy. Także wcześniej notowano liczne problemy z jej integracją, a w relacjach polsko-niemieckich dochodziło do regularnych sporów w związku ze statusem mniejszości. W konsekwencji na ziemiach polskich istniały niemieckie tendencje odśrodkowe, które w momencie wybuchu II wojny światowej zaowocowały powstaniem tzw. V Kolumny – aktywnością osób wspierających agresję Niemiec na Polskę. Proniemieckie nastroje uwidaczniały się również na terenie Wolnego Miasta Gdańsk znajdującego się pod protektoratem Ligi Narodów. W przededniu wojny miasto oficjalnie sprzyjało już partii nazistowskiej, prowadząc antypolską politykę.

W przypadku licznej ludności pochodzenia białoruskiego tendencje odśrodkowe były widoczne w niewielkim stopniu, choć działania partii o profilu chłopsko-robotniczym „Hromada” były obliczone na uzyskanie niepodległości. Ostatecznie została ona rozwiązana przez władze polskie w 1927 roku. Odrębność Białorusinów wyrażała się przede wszystkim na polu religii, przy czym do momentu wybuchu II wojny światowej można było mówić o względnym spokoju.

Fiasko polityki mniejszościowej

Zróżnicowanie etniczne było źródłem licznych problemów II RP, sprzyjając wewnętrznemu rozbiciu, nieporozumieniom, a nawet wzajemnym atakom przy wykorzystaniu siły. II RP odziedziczyła trudny pozaborczy kapitał w postaci licznych mniejszości narodowych, które mogły liczyć ponad 30% populacji. Narodowościowa mozaika była źródłem podziałów, a władze centralne popełniły istotne błędy w kształtowaniu relacji z mniejszościami. Podstawowym problemem były słabości polityki integracji. Brakowało koncepcji na włączenie innych nacji w budowę państwowości, choć w teorii – co było pochodną idei federacyjnej i inkorporacyjnej – postulowano dwie drogi. Jedną z opcji była autonomia z poszanowaniem odrębności, ale wspólnym przywiązaniem do państwa i jego instytucji. Przed śmiercią Piłsudskiego w 1935 roku pojawiały się koncepcje asymilacji państwowej, tworzenia przynależności na bazie wspólnych interesów i praw. Koncepcje te nie zdały egzaminu, głównie ze względu na brak determinacji władz centralnych i trudności w przezwyciężeniu podziałów. Stojące w opozycji do idei integracyjnej próby polonizowania „na siłę” przynosiły efekt odwrotny do zamierzonego, prowadząc do dalszej antagonizacji i radykalizacji przedstawicieli mniejszości narodowych.

Okres II wojny światowej pokazał dobitnie, iż społeczeństwo polskie nie było przesiąknięte rasizmem, czego najlepszym dowodem był brak państwowego i powszechnego zaangażowania w Holocaust organizowany przez Niemców. Polacy stali się natomiast ofiarami świadomej, konsekwentnie realizowanej polityki wyniszczania narodu i fizycznej eksterminacji – zarówno ze strony Niemców, Ukraińców, jak i Sowietów. Jednocześnie należy jasno podkreślić, iż na późniejszych wydarzeniach (m.in. społeczny odbiór Holocaustu, przypadki kolaboracji z Niemcami, ale i eksterminacja ludności polskiej przez ukraińskich nacjonalistów) mocno zaważyły błędy polityki władz II RP wobec mniejszości narodowych.

Zdjęcie tytułowe: mozaika narodowości w II RP na podstawie wyników spisu powszechnego z 1931 roku. Zdjęcie za: polska1918-1939