U-Boot zatopiony – klub otworzony

20 sierpnia 1942 r. łodzie latające PBY Catalina z bazy lotnictwa US Navy w Reykjaviku na Islandii odegrały kluczową rolę w zatopieniu niemieckiego U-Boota U-464. Był to ich pierwszy duży sukces w walce z okrętami podwodnymi Kriegsmarine, pozwolił także na otwarcie klubu oficerskiego – który zgodnie z decyzją dowódcy bazy kmdr Gallery’ego miał zostać otwarty dopiero wtedy, kiedy zatopiony zostanie U-Boot. Dokładnie opisał to sam Gallery w swoich wspomnieniach pt. „Na stanowiska startowe!”:

‘Wkrótce po otwarciu klubu oficerskiego okazało się, że chyba jednak spędzamy w nim zbyt dużo czasu. Zmarnowaliśmy pierwsze trzy okazje zatopienia okrętów podwodnych z powodu zamiłowania do hazardu, pecha i ignorowania pozornie mało ważnych szczegółów. Przywołałem chłopaków do porządku i ogłosiłem, że nasz niedawno otwarty klub oficerski zostaje zamknięty, aż do momentu zatopienia pierwszego U-Boota. Była to surowa i nietypowa kara, ale wyszedłem z założenia, że wolę raczej być sukinsynem i przyczynić się do wygrania wojny, niż przyczynić się do jej przegrania, uchodząc za fajnego gościa.

W okresie zamkniętego klubu porucznik Hopgood, lecąc na spotkanie z konwojem płynącym z Anglii, przyłapał U-464 wynurzonego około pięćdziesiąt mil od konwoju i uszkodził go w takim stopniu, że ten nie mógł się zanurzyć, ale nadal był w stanie poruszać się na powierzchni. Hopgood zużył wszystkie swoje bomby głębinowe podczas pierwszego ataku, a jego pojedyncze 30 mm działko było bezużyteczne przeciwko grubemu kadłubowi i silnemu uzbrojeniu przeciwlotniczemu okrętu. Korzystając ze zmiennej pogody, okręt podwodny wkrótce oderwał się od naszego krążącego samolotu i skrył się w pasie gęstej mgły.

Tymczasem, w odpowiedzi na meldunek Hoppiego o przeprowadzonym ataku, od konwoju odłączył się na maksymalnej prędkości brytyjski niszczyciel. Hopgood poleciał w kierunku konwoju, natrafił na pędzący niszczyciel, udzielił mu wskazówek dotyczących kursu i zawrócił by ponownie wyśledzić U-Boota. W tym czasie mgła podniosła się nieco i porucznik odnalazł okręt, który kierował się w stronę oddalonego o kilka mil islandzkiego kutra rybackiego. Gdy Hopgood krążył w powietrzu, U-Boot podszedł do niewielkiego trawlera i naziści weszli na jego pokład. Zatopili następnie swój okręt i obrali kurs na Niemcy. Hoppy o wszystkim meldował przez radio i kolejne kilka godzin spędził, kursując tam i z powrotem między trawlerem i nadpływającym niszczycielem, korygując jego kurs.

Były to ekscytujące trzy godziny. Zarówno w pomieszczeniach operacyjnych RAF-u i Royal Navy w Anglii, jak również w naszych na Islandii. Pierwsze elektryzujące meldunki Hoppiego o tym, że uszkodził okręt podwodny, ale nie mógł go wykończyć, poderwały wszystkich na stanowiska w pomieszczeniach operacyjnych w Anglii. Przez resztę poranka wiceadmirałowie i marszałkowie lotnictwa siedzieli wraz ze swymi sztabami przyklejeni do głośników radia, śledząc dramatyczne wydarzenia na morzu.

Meldunki radiowe Hoppiego, może oprócz ostatniego, były majstersztykami poprawnej oficjalnej frazeologii. Zwięźle i przejrzyście przedstawiały obraz zmieniających się wydarzeń, podając zarazem najważniejsze szczegóły. W końcu nastąpiła wspaniała pointa, na którą czekaliśmy: „Niszczyciel podszedł do trawlera i wziął pięćdziesięciu dwóch jeńców”. Wtedy Hoppy, przechodząc z kodu na otwarty angielski, dodał: „Osobisty meldunek do komandora Gallery. U-Boot zatopiony – klub otworzony (ang. Sank Sub – open club)!”

Otworzyliśmy klub. I to jak. O mało nie rozpieprzyliśmy tego przybytku na kawałki. Ale Kwatera Główna Straży Wybrzeża w Londynie było nieco zbita z tropu tym ostatnim meldunkiem i nawet kiedy komodor lotnictwa z Islandii wytłumaczył im, o co chodziło, to uznali go za „wyjątkowy”.’

Bibliografia: Daniel V. Gallery, „Na stanowiska startowe!”.

Fotografia: Consolidated  PBY-5A Cataliny podczas lotu nad Reykjavikiem w 1942 r. Źródło: Wikimedia / U.S. Navy 80-G-27350, domena publiczna.

Marek Korczyk