Historia zamachu na Isoroku Yamamoto zorganizowanego przez Amerykanów po przechwyceniu tajnej depeszy japońskiego dowódcy.
Zamach na Isoroku Yamamoto
Historia zamachu na Isoroku Yamamoto zorganizowanego przez Amerykanów po przechwyceniu tajnej depeszy japońskiego dowódcy.
Historia żołnierzy wyklętych i ich pojawienia się w polskiej historii napisana w formie krótkiego felietonu.
Historia śmierci generała Pattona, który mógł paść ofiarą spisku oraz zamachu zorganizowanego w okupowanych Niemczech.
Historia śmierci Władysława Sikorskiego w katastrofie lotniczej w Gibraltarze z szerokim komentarzem dotyczącym możliwego zamachu na premiera.
Historia Hansa Marseille, niesfornego niemieckiego myśliwca, który zasłynął powietrznymi zwycięstwami i krnąbrnym charakterem.
Zdjęcie amerykańskiego marynarza całującego przypadkową dziewczynę było przez lata symbolem radości po zwycięstwie w II wojnie światowej. Śmierć Mendonsy wywołała debatę na temat nowego aspektu sytuacji.
Historia chorwackich ustaszów – ruchu polityczno-militarnego o konotacjach religijnych oraz ich możliwej współpracy z Kościołem Katolickim.
Witam w specjalnym dziale, który ma na celu zaprezentowanie twórczości gości odwiedzających portal „II wojna światowa”. Tutaj możecie zamieszczać własne prace, nadsyłając je uprzednio na adres mailowy mateuszlabuz@gmail.com . Zachęcam do pisania i dzielenia się wiedzą na łamach serwisu. Zamieszczone poniżej artykuły pozostawiłem bez ingerencji językowej i merytorycznej – są one w całości opracowaniami przedstawionych […]
Rozejm moskiewski i definitywnie kończył wojnę kontynuacyjną, w której Finowie, korzystając z niemieckiej agresji na ZSRR próbowali odzyskać zagarnięte przez Sowietów fińskie terytoria.
Poczułam się bardzo zmęczona. Powoli, czepiając się poręczy łóżek, noga za nogą powlokłam się na swoje legowisko. Pomyślałam, że muszę jak najszybciej wyzdrowieć. Kobieta obok zachrypiała głosem pełnym zazdrości: – Jaka ty musisz być szczęśliwa. Twoje dzieci żyją, a ja nie mam nikogo. Nikt już nie przyjdzie do mnie pod okno i nie zawoła: „Mamusia!”. […]