4 maja 1942 r. samoloty z amerykańskiego lotniskowca USS „Yorktown” adm. Fletchera przypuściły atak na japońskie siły koło Tulagi. Tak zaczęła się tzw. bitwa o Tulagi, którą z późniejszej perspektywy można uznać za śmieszną. Amerykanie zatopili bowiem – za cenę zużycia pokaźnej ilości bomb i torped – kilka małych japońskich jednostek, z których najbardziej wartościową był niszczyciel „Kikuzuki”. Radość z udanego ataku – przeprowadzonego w czasie, kiedy to Japończycy odnosili szereg zwycięstw – była jednak tak duża, że wśród Amerykanów krążyły nawet pogłoski o rzekomym zatopieniu ciężkiego krążownika japońskiego. Wymownie opisał to Samuel Eliot Morison w książce „Morze Koralowe, Midway i działania okrętów podwodnych. Maj 1942-sierpień 1942”:
„Admirał Fletcher ruszył prosto na północ z prędkością 24 węzłów, ale wkrótce zwiększono ją o trzy węzły. Postanowił, że uderzy na Tulagi za pomocą samolotów, bazujących na jego własnym lotniskowcu. Japończycy przypuszczali – na podstawie łatwych zdobyczy w holenderskich Indiach Wschodnich – że skoro Tulagi znalazło się w ich rękach, nikt nie ośmieli się im przeciwstawić. […]
Kiedy admirał Fletcher podchodził do miejsca, z którego zamierzał uderzyć na Tulagi, natknął się na fatalne warunki atmosferyczne; dla załogi lotniskowca nie były one obojętne. Z Australii nadciągnął północny kraniec zimnego frontu o szerokości 100 mil i akurat wtedy zmienił kierunek, posuwając się w stronę północnego wybrzeża Guadalcanalu. Niebo było zasnute chmurami, często przelatywały gwałtowne szkwały, a południowo-wschodni pasat wiał z prędkością od 25 do 35 węzłów. To nie była dobra, lotna pogoda. Jednak ten zimny front atmosferyczny dał Fletcherowi zasłonę, skrywającą jego okręty, a nawet samoloty, dopóki nie znalazł się o dwadzieścia mil od Tulagi.
I wówczas, szczęśliwie dla niego, rozpogodziło się. Czwartego maja o godzinie 06.30, na dziesięć minut przed wschodem słońca, Yorktown zaczął wyrzucać grupę atakującą złożoną z 12 samolotów torpedowych TBD (Devastator) oraz 28 samolotów nurkujących SBD (Dauntless). Następnie wystartował patrol bojowy, składający się z 6 myśliwców F4F-3 (Wildcat). Z krążownika natomiast wypuszczono patrol powietrzny do zwalczania okrętów podwodnych. Na Yorktownie było tylko 18 myśliwców i wszystkie uczestniczyły w patrolach bojowych, startując z lotniskowca na trzy zmiany. Takim sposobem atakujące samoloty bombowe posiadały do obrony tylko własne karabiny maszynowe kalibru 0.30 cala. Trzeba było jednak zaryzykować.
Każdy dywizjon leciał nad cel i atakował go samodzielnie, zgodnie z marynarską praktyką walk powietrznych, stosowaną od początku działań z użyciem lotniskowców. Dywizjon rozpoznawczy komandora podporucznika Burcha, w skład którego wchodziły samoloty SBD, pierwszy przybył nad Tulagi i rozpoczął atak o godzinie 08.15. Jak to zazwyczaj bywa podczas każdej wojny, piloci przecenili to, co zobaczyli: ich łabędzie okazały się gęsiami, natomiast wszystkie gęsi zamieniły się w kaczki, a nawet w kaczątka. Stawiacz min floty, a zarazem okręt flagowy admirała Shima, uznali za lekki krążownik, transportowiec za tender wodnosamolotów, duże trałowce za transportowce, zaś barki desantowe za okręty artyleryjskie. Jedynie dwa niszczyciele zidentyfikowano prawidłowo. Samoloty rozpoznawcze zrzuciły trzydzieści bomb tysiącfuntowych, uszkadzając niszczyciel Kikuzuki, tak że trzeba go było wyrzucić na plażę [ostatecznie przypływ zmył go z plaży i okręt zatonął], ponadto posłano na dno dwa małe trałowce.

Samoloty torpedowe komandora podporucznika Joego Taylora przybyły na miejsce bitwy po pięciu minutach i zrzuciły jedenaście torped, ale trafiły jedynie trałowiec Tama Maru. O godzinie 08.30 bombowce pod dowództwem porucznika Shorta zrzuciły pięćdziesiąt kolejnych bomb tysiącfuntowych, zadając okrętom wroga znikome szkody. Wszystkie samoloty bezpiecznie wylądowały na pokładzie Yorktowna o 09.31 i natychmiast zaczęto uzbrajać je do następnego ataku. Jak powiedział Burch, piloci nie mieli czasu nawet na wypicie kawy!
Drugie uderzenie rozpoczęło się godzinę po powrocie samolotów na pokład. Przeprowadziła je grupa składająca się z 27 samolotów SBD – nosicieli bomb półtonowych – oraz 11 samolotów TBD. Uszkodzono okręt patrolowy i zniszczone zostały dwa wodnosamoloty. Samoloty torpedowe przeszły pomyślnie przez ciężki ogień przeciwlotniczy i zrzuciły torpedy, jednak efekt ataku był zerowy, a ponadto jeden z samolotów zginął w drodze powrotnej. Jak meldowali piloci, kolejne trzy japońskie wodnosamoloty kotwiczyły koło Wyspy Makambo w Porcie Tulagi. Admirał Fletcher wysłał po południu cztery myśliwce, aby się nimi skutecznie zajęły. Wówczas Wildcaty dostrzegły cumujący opodal niszczyciel Yuzuki. Przeprowadziły trzy ataki, ostrzeliwując go z broni pokładowej. Zabito dowódcę i wielu marynarzy. Sam okręt wyszedł z opresji z niewielkimi uszkodzeniami. Kiedy samoloty powracały na Yorktowna, dwa z nich odłączyły się od pozostałych i awaryjnie lądowały na południowym wybrzeżu Guadalcanalu. Obu pilotów uratował tej nocy niszczyciel Hammann. Trzeci atak grupy złożonej z 21 samolotów SBD rozpoczęto o 14.00. Zrzucono tym razem 21 półtonowych bomb, ale zatopiły one jedynie cztery barki desantowe. Do 16.32 wszyscy wrócili na pokład lotniskowca i na tym zakończyła się ‘bitwa o Tulagi’.
Operacja Tulagi z całą pewnością rozczarowuje, jeśli weźmiemy pod uwagę zużytą amunicję [22 torpedy, siedemdziesiąt sześć bomb tysiącfuntowych i około 83 000 nabojów broni maszynowej] i uzyskane wyniki – powiedział admirał Nimitz. Przedstawiając sytuację, położył nacisk na konieczność strzelania praktycznie przy każdej sposobności. W późniejszym okresie wojny taki wyczyn byłby śmieszny, teraz jednak wszyscy w 17. Grupie Operacyjnej cieszyli się. Wierzyli, że zatopili dwa niszczyciele, frachtowiec i cztery kanonierki, wyrzucili lekki krążownik na brzeg i poważnie uszkodzili trzeci niszczyciel, drugi frachtowiec oraz tender wodnosamolotów (‘być może był to ciężki krążownik’)! Faktycznie byli przekonani, że większość japońskiej floty została zniszczona. To złudzenie mogłoby ich drogo kosztować, gdyby potrwało dłużej.”
Bibliografia: Samuel Eliot Morison, „Morze Koralowe, Midway i działania okrętów podwodnych. Maj 1942-sierpień 1942”.
Fotografia tytułowa: lotniskowiec USS „Yorktown” (CV-5) koło San Diego w Kalifornii w czerwcu 1940 r. Bitwa o Tulagi została wywołana atakiem samolotów z „Yorktowna”. Źródło: Wikimedia / US Navy photo 80-G-651042, domena publiczna.
Marek Korczyk
