Japońska Marynarka Wojenna a Pakt Trzech

Pakt Trzech, zawarty 27 września 1940 r. między Niemcami, Włochami i Japonią doprowadził do formalnego powstania sojuszu państw Osi, nie był mile widziane w japońskiej Marynarce Wojennej. Niejeden japoński admirał – łącznie z Isoroku Yamamoto – obawiał się, że sojusz z Niemcami i Włochami doprowadzi do wojny Japonii z USA. Wojny o bardzo niepewnym wyniku, w której główną rolę miała odegrać właśnie japońska Marynarka Wojenna. Ostatecznie jednak, ze względu na polityczną dominację japońskiej armii sprzyjającej Niemcom, admirałowie nie zdołali zapobiec dołączeniu Japonii do Osi i Pakt Trzech został przez Japończyków podpisany. Wymownie opisał to Hiroyuki Agawa w książce pt. „Yamamoto”:

‘Nawet „incydent chiński” [wojna chińsko-japońska rozpoczęta w 1937 r.], sam w sobie, nie dotyczył właściwie Marynarki Wojennej, jeśli chodziło o jej podstawowe zadania, chociaż flota odegrała w nim nieznaczną rolę, blokując wybrzeże i nie dopuszczając do wysłania bombowców z Tajwanu. Kłopoty zaczęły się od zawarcia Paktu Trzech z Niemcami i Włochami. […] Polegało to na tym, że w zaistniałej sytuacji międzynarodowej Japonia stanęła przed dylematem, czy połączyć się sojuszem wojskowym z Niemcami i Włochami, czy też nie. Jeśli tak, to flota musiała przygotować się do wojny ze Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią. Jeśli by doszło do wojny z tymi dwoma krajami, a szczególnie z USA, to cała odpowiedzialność spadłaby na Cesarską Marynarkę Wojenną Japonii. […]

Pakt Trzech stanął przed flotą prawdopodobnie już w 1938 roku, chociaż przedstawiano jego sprawę dość mgliście. […] Z zeznań Hiroshi Oshimy podczas procesu zbrodniarzy wojennych w Tokio wynika, że sprawę możliwości aliansu wojskowego między dwoma państwami omawiano po raz pierwszy w styczniu 1938 roku. Generał brygady Oshima, wówczas attaché wojskowy przy ambasadzie Japonii w Berlinie, a później ambasador, spotkał się z ministrem spraw zagranicznych Ribbentropem w jego willi w Sonneburgu na początku 1938 roku, pod pretekstem wręczenia życzeń z okazji Nowego Roku. […]

Zaraz potem jak Oshima został ambasadorem w Berlinie, minister wojny zwrócił się do komitetu pięciu ministrów z propozycją przedyskutowania tego, co nazwał „planem Oshima-Ribbentropa”. Plan miał charakter ogólnikowy i był jakby rozszerzoną i umocnioną wersją paktu antykominternowskiego i mgliście odnosił się do zagadnienia, czy powinien być wymierzony również przeciwko Stanom Zjednoczonym, Wielkiej Brytanii i Francji. Lecz od tej chwili [admirałowie] Yamamoto wspólnie z Yonai i Inoue musieli zmierzyć z tym problemem. Ale prawdę mówiąc, to wcale nie znaczyło, że we flocie wciąż dyskutowano o planie Oshima–Ribbentropa. Przez długie i męczące miesiące, zanim Yamamoto opuścił ministerstwo i został naczelnym dowódcą Połączonej Floty, spotkał się z Yonai i Inoue tylko raz, może dwa razy, aby wymienić poglądy na temat planu. „Wszyscy trzej doszliśmy do tego samego wniosku – pisał Inoue. Dlatego w związku z tą sprawą nie było między nami nieporozumień”. A oto wynik ich ustaleń: Zawarcie aliansu wojskowego z Niemcami nie przyniesie żadnego pożytku. Sojusz [Pakt Trzech] z największym wrogiem Stanów Zjednoczonych sprawi, że wygra tylko wróg. Japonia natomiast poniesie ryzyko wojny z Ameryką, ale nie wyjdzie jej to na korzyść. Właśnie takiej wojny flota chciałaby uniknąć za wszelka cenę. Yamamoto miał zwyczaj oznajmiać ponurym głosem:

– Jeśli sprawy będą wyglądały tak, jak się tego spodziewam, to czeka nas wojna – wojna ze Stanami Zjednoczonymi.

Admirałowie Mitsumasa Yonai (po lewej) i Isoroku Yamamoto na zdjęciu z lat 30-tych, kiedy Yonai był ministrem a Yamamoto wiceministrem marynarki wojennej (Wikimedia, domena publiczna).

Minister Yonai wyróżniał się nieprzejednaną wrogością do Niemców. Podczas dwuipółletniego pobytu w Niemczech przekonał się, że związek z tym narodem jest wyjątkowo niebezpieczny dla każdego kraju. Po przeczytaniu „Mein Kampf”, przewidywał jeszcze większe zagrożenie ze strony Niemców […] Taki realistyczny pogląd, właściwy nie tylko dla Yonai, przywracał pewną równowagę w sposobie myślenia ludzi z marynarki.  Armia pod tym względem różniła się zdecydowanie. Już od dawna w jej szeregach przeważało uwielbienie dla Niemiec i chęć ich naśladowania. Dziwić może natomiast, że nawet w czasach I wojny światowej, gdy Japonia złączyła swój los z Ententą, a Niemcy teoretycznie były jej wrogiem, niektórzy oficerowie armii japońskiej cały czas otwarcie wyrażali swoją sympatię do Niemiec słowami lub czynami.

We flocie też nie brakowało oficerów o proniemieckiej orientacji, a wśród liderów byli to bezpośredni podwładni Inoue, tacy jak: Takazumi Oka (wówczas szef Pierwszego Oddziału Biura Spraw Morskich), Kami Shigenori i inni członkowie kierownictwa. […]  Niemniej jednak flocie udało się ostatecznie powstrzymać oficerów marynarki średniego szczebla (takich jak wspomniany komandor porucznik Kami) od wyciągania ręki w faszystowskim powitaniu, podczas gdy jego koledzy w armii robili to bez skrępowania.”

Bibliografia: Hiroyuki Agawa, „Yamamoto”.

Fotografia tytułowa:  japoński pancernik „Nagato”, okręt flagowy Połączonej Floty w latach 1938-1942 na zdjęciu z października 1941 r. W tle widoczny statek „Yasukuni Maru”. Źródło: Wikimedia, domena publiczna.

Marek Korczyk