W czerwcu 1940 r., wobec postępującej niemieckiej ofensywy we Francji, część okrętów francuskich ewakuowała się do Wielkiej Brytanii. Były to dość pokaźne siły, w których skład wchodziły 2 drednoty („Paris” i „Courbet”), 4 niszczyciele („Leopard”, „Le Triomphant”, „Mistral” i „Ouragan”), 7 okrętów podwodnych (m.in. „Surcouf”), 6 torpedowców i liczne mniejsze jednostki. Ogółem były one obsadzone przez ok. 15 tysięcy Francuzów, rolę okrętu flagowego pełnił z kolei pancernik „Paris”.
Przybycie tych francuskich okrętów do Plymouth wkrótce stało się jednak problematyczne. Po podpisaniu przez Francję 22 czerwca rozejmu w Compiègne (będącego de facto kapitulacją) oraz tworzenia się zależnej od Niemiec Francji Vichy, większość oficerów i marynarzy francuskich stacjonujących w Plymouth opowiedziała się właśnie po stronie Vichy. Jedynie ok. 520 z nich poparło Wolnych Francuzów gen. de Gaulle’a. W tej sytuacji Brytyjczycy – dowiedziawszy się o zamiarze odejścia francuskich okrętów do Afryki Północnej – postanowili zająć je siłą, aby zapobiec ich ewentualnemu przejściu pod zwierzchność Berlina. Zamiar ten zrealizowano na początku lipca, w efekcie czego francuskie okręty wojenne w Plymouth zostały podporządkowane Brytyjczykom.
Władze Zjednoczonego Królestwa postanowiły jednak „podzielić się” tą nową zdobyczą z Polakami, oferując Polskiej Marynarce Wojennej niektóre z francuskich okrętów. W działaniu tym Brytyjczycy wykazali się pewną hojnością, ponieważ postanowili przekazać Polakom sam okręt flagowy – drednot „Paris”.

W efekcie tego doszło do sytuacji, w której Polska Marynarka Wojenna mogła po raz pierwszy – i jedyny – dołączyć do swojej floty pancernik. 15 lipca 1940 r. szef Kierownictwa Marynarki Wojennej kontradmirał Jerzy Świrski wydał nawet rozkaz – dla kmdr Karola Trzasko-Durskiego, dowódcy ORP „Gdynia” – w którym jednoznacznie planował przejęcie pancernika „Paris”:
„Polecam Panu Komandorowi zająć się przyjęciem francuskiego pancernika ‘Paris’. Moment podniesienia polskiej bandery (obok francuskiej) w porozumieniu z [brytyjskim] C. in C. Wetsern Apporaches. Nazwa okrętu nie będzie zmieniona [na polską]. Załoga ma mieć wstążki z napisem ‘Marynarka Wojenna’, a okręt ma być nazywany tak: Francuski Okręt ‘Paris’.”
Po pewnym czasie kadm. Świrski zmienił jednak zdanie i zrezygnował z przyjęcia „Francuskiego Okrętu Paris” do Polskiej Marynarki Wojennej. Aby wyjaśnić tą decyzję, należy spojrzeć jakim okrętem był oferowanym Polakom pancernik. „Paris”, zwodowany w 1912 r., należał do typu Courbet – będącego pierwszym typem francuskich drednotów. Miał on wyporność (pełną) rzędu 25 579 ton, rozmiary 166 x 27 m i prędkość maksymalną 21 węzłów. Jego główne uzbrojenie stanowiło 12 dział 305mm/45 Modèle 1906 umieszczonych w 6 wieżach, a jego pancerz miał grubość od 266 do 40 mm. Był to zatem silny okręt, którego świetność przypadała jednak na czasy I wojny światowej. W 1940 r. nadal miał on wartość bojową, niemniej jego użycie byłoby mocno ograniczone z powodu działań niemieckiej Luftwaffe i U-Bootów Kriegsmarine.

Z tego też względu Kierownictwo PMW z J. Świrskim na czele uznało przejęcie pancernika „Paris” za nieopłacalne. Naprawa i utrzymanie tego leciwego okrętu byłyby nad wyraz kosztowne, a jego pełne obsadzenie wymagałoby kilku setek marynarzy i oficerów – pilnie potrzebnych na innych jednostkach PMW. Poza tym, największa propagandowa korzyść z przyjęcia „Parisa” – fakt uzyskania przez Polaków pierwszego pancernika – mogła łatwo zmienić się w katastrofę, gdyby stary drednot został przez Niemców zatopiony. A taki scenariusz – w obliczu bombardowań Luftwaffe i śmiałych działań U-Bootów – był jak najbardziej możliwy.
W efekcie tego „Paris” do końca wojny pozostał w służbie brytyjskiej, pełniąc rolę okrętu koszarowego w bazie w Devonport. Po wojnie powrócił do Francji – konkretnie do Brestu – gdzie przez dekadę służył jako hulk. Ostatecznie, został złomowany w 1956 r.
Bibliografia: J. Pertek, „Wielkie dni małej floty”.
Fotografia tytułowa: pancernik „Paris”, typu Courbet, w bazie w Devonport w lipcu 1940 r. Źródło: Wikimedia / IWM A 777, domena publiczna.
Marek Korczyk
